Struktura terapii

Struktura terapii

Model psychoterapii indywidualnej jaki obecnie proponuję klientowi, to trzy spotkania w tygodniu – dwie sesje psychoterapeutyczne i jedna psychoedukacyjna, najlepiej z osobą, z którą żyje klient. Następny tydzień jest wolny, w tym sensie, że klient nie przychodzi do gabinetu, ale w domu wdraża w życie wiedzę, którą uzyskał na sesjach. Robi to za pomocą różnych technik i narzędzi terapeutycznych, które pozna na sesjach. W tym też tygodniu zalecana jest również przynajmniej jedna sesja online, za pomocą komunikatora Skype. Po tygodniu, nazwijmy to pracy domowej, Klient wraca do gabinetu, gdzie na kolejnych sesjach omawiane są efekty (bądź ich brak) i w zależności od postępów klienta i jego oczekiwań, albo pracujemy dłużej nad jakimś elementem jego choroby i/lub aktualnej sytuacji życiowej, albo idziemy dalej.

W sytuacji, kiedy klient chce jednocześnie korzystać z psychoterapii indywidualnej i grupowej, zajęcia grupowe odbywają się cotygodniowo, a ilość sesji psychoterapii indywidualnych ustalana jest wtedy w uzgodnieniu z terapeutą prowadzącym i oczekiwanego przez klienta celu terapii.

Za taką strukturą terapii, którą obecnie proponuję moim klientom przemawiają przynajmniej trzy fakty, które zaobserwowałem w mojej dotychczasowej praktyce terapeutycznej i takiego bardziej psychopedagogicznego podejścia problematyki uzależnienia i współuzależnienia, które mi jest bliskie. Stąd mój „konik” – praca z rodzicami bądź opiekunami pełnoletnich osób uzależnionych, szczególnie w przypadku wspólnego zamieszkiwania.

Pierwszym takim faktem/powodem jest to, że próbuję trochę wyjść po za szablon jednodniowych, cotygodniowych sesji. Oczywiście, nie ma tu absolutnie żadnej krytyki tej formy terapii! Sam ją przez wiele lat praktykowałem. W mojej opinii jednak, jeżeli sesje indywidualne nie są połączone z sesjami grupowymi, sama tylko terapia indywidualna, często nie przynosi oczekiwanych efektów. Tymczasem, połączenie intensywnych oddziaływań psychoterapeutycznych w przeciągu kilku dni i dłuższa (tygodniowa) refleksja – odpocznienie, połączona z psychopedagogicznymi technikami pracy „wglądu w siebie”, czyni terapię ciekawszą, a tym bardziej motywującą. Łatwiej też zauważyć poczynione postępy w pracy nad sobą.

Drugim jakby powodem takiej propozycji terapii jest fakt, że ludzie są coraz bardziej zapracowani i coraz trudniej im znaleźć czas na cokolwiek, a już na terapię…?! Istnieje grupa pacjentów, która nie chce się, bądź nie ma czasu (cokolwiek to dla każdego z nas znaczy…?) uczestniczyć w cotygodniowych zajęciach. Dla tych osób ta forma najlepiej się sprawdza. Trzeba tu jednak wyraźnie zaznaczyć, że jest grupa klientów, którzy w miarę dobrze jeszcze – z naciskiem na słowa „w miarę” i „jeszcze” – funkcjonują. Oznacza to, że te osoby m.in.: mają jeszcze stałą pracę, w miarę stabilną sytuację rodzinną, a konsekwencje swojego nałogu nie są jeszcze tak destrukcyjne w sensie biologicznym i społecznym, że da się jeszcze w miarę dobrze żyć. Natomiast problem jest już na tyle niebezpieczny i uciążliwy psychicznie i życiowo, że warto byłoby się już nim zająć. W przypadku takich osób, niekoniecznie diagnozuje się już głębokie uzależnienie i w ich przypadku można z czasem pokusić się o wprowadzenie do programu ograniczania nadużywania niektórych substancji psychoaktywnych (np. alkohol), czy pewnych zachowań (np. korzystanie z komputera, Internetu, objadania się słodyczami itp.). Oczywiście po dłuższym okresie abstynencji, wykluczeniu silnego uzależnienia i spełnieniu jeszcze kilku warunków.

I wreszcie trzeci faktopowód, to wyjście z ofertą do ludzi, którzy jeszcze nie są gotowi na zmiany i to w przypadku uzależnienia i współuzależnienia (oczywiście w pierwszym przypadku nie ma tu mowy o prowadzeniu sesji na tzw. bani). Kilkanaście lat temu, usłyszałem podczas mojej edukacji, na jednym z wykładów, że większość ludzi zgłaszających się na terapię, nie chce zmian, chce tylko doświadczyć ulgi. Od tego czasu, przyjmując klienta zawsze diagnozuję go pod takim kątem i z moich ponad 15. letnich obserwacji wynika, że rzeczywiście to prawda. Oczywiście nie ma w tym winy klienta, brak bowiem motywacji do terapii w przypadku osób uzależnionych i współuzależnionych, jest elementem tego zaburzenia. Dla tych klientów istnieje możliwość „pogadania” o swoich problemach.

Oczywiście są inne warianty poprowadzenia psychoterapii indywidualnej, aczkolwiek ten model, który obecnie stosuję sprawdza się i w opinii osób korzystających z tej formy terapii jest ciekawy i przynosi oczekiwane skutki. Tyle jest form terapii, ilu ludzi korzysta z terapii! Dlatego cały czas szukam nowych rozwiązań i podejść, bo wiem z autopsji, jak trudne jest wyjście z uzależnienia i współuzależnienia; i jak jeszcze wielokroć bardziej trudniejsze jest naprawianie całego systemu rodzinno-społecznego.

TERAPIA DAJE BARDZO DOBRE EFEKTY, JEŻELI JEST MOŻLIWOŚĆ – I CHĘĆ – POŁĄCZENIA PRACY INDYWIDUALNEJ Z GRUPOWĄ.